O mnie

Wzrost: 164 cm Waga początkowa: 70 kg Waga dziś: 57 kg Waga wymarzona: 55 kg

piątek, 28 października 2011

wymiary

Jeszcze miesiąc temu moje wymiary były następujące:

biust : 90 cm  teraz  -> 88 cm
talia: 72 cm            teraz -> 67 cm
obwód pępka: 82 cm  -> 78 cm
biodra: 96 cm  -> 92 cm
uda: 60 cm  -> 58 cm
łydki: 35 cm  -> 34 cm

a tak wygląda moja spódnica, w której jeszcze całkiem niedawno chodziłam:

bez zmian :)

No cóż.. narazie waga stoi w miejscu, może czasem tak musi być?
Do końca października pewnie nie ujrzę ukochanej piątki na początku wagi.
Trudno się mówi. Poczekam :) Cierpliwość zostanie uhonorowana.
Do Wigilii powinnam już ważyć 55 kg, może będę musiałą trochę na to poćwiczyć, może samo ograniczenie kalorii nie wystarczy?
Zamierzam w ten weekend pójść na basen.

Mąż mi mówi, że bardzo wyszczuplałam... zresztą sama to widzę, po spodniach, po spódnicach.. Prawie mi zsuwają się z bioder.
Ukochany robi mi codziennie masaż wyszczuplający ud i pupy. Stosując przy tym krem antycellulitowy i wyszczuplający, kochany jest :)

Następnym razem napiszę jak przez miesiąc spadły moje obwody, bo narazie nie mogę się do nich dostać. Na portalu dieta.pl trwają prace modernizacyjne, a tam sobie wszystko zapisuję.

No następnego! :)

sobota, 22 października 2011

waga z dzisiaj: 61,5 kg

Jestem z siebie dumna (i blada :P ).
No czy nie pięknie chudnę? I nawet bez żadnych katorżniczych ćwiczeń, po prostu jem mniej niż kiedyś i inne rzeczy. (Mrożonej pizzy nie tykam, a kiedyś to była moja codzienność...).

Jogurty i twarożki są moim sprzymierzeńcem, do tego kalafiory i herbata z miodem zamiat cukru.
Na obiad w tygodniu jadam głównie zupy, które wykupiłam sobie w pracy i przynoszę do domu. Drugie dania gotujemy w weekendy. I to wystarcza.

Następnym razem pojawię się tu, kiedy na wadze pojawi się piątka jako pierwsza cyfra.... Może to będzie jeszcze w październiku?

:)

sobota, 15 października 2011

Jest postęp !! 62,6 kg

Aktualna waga -> 62,6 kg, wzrost: 164 cm

Jak już niewiele brakuje żeby była piątka z przodu, a jak zaczynałam wydawało mi się to tak dalece osiągalne!
(Przypomnę -> ważyłam 70 kg, kiedy postanowiłam zmienić sposób odżywiania i w ogóle życia...)
Zdałam sobie ostatnio sprawę, że ja tak naprawdę się nie odchudzam, nie jestem na diecie. I wcale się tak nie czuję. Coś zmieniło mi się już w głowie. Kiedy jestem w sklepie i patrzę na pizzę, to tak naprawdę nie chcę jej kupić. Wolę  kupić coś zdrowszego, co dostarczy mi niezbędnych składników a przy okazji nie będzie bombą kaloryczną.
Niesamowite. Wczoraj była okazja, zjadłam kawałek ciasta. Ale wiecie co? Nie rzuciłam się na niego jak dzika. Nawet niespecjalnie mi smakowało. Coś naprawdę się we mnie zmieniło.

Jest pięknie :)