Jestem z siebie dumna (i blada :P ).
No czy nie pięknie chudnę? I nawet bez żadnych katorżniczych ćwiczeń, po prostu jem mniej niż kiedyś i inne rzeczy. (Mrożonej pizzy nie tykam, a kiedyś to była moja codzienność...).
Jogurty i twarożki są moim sprzymierzeńcem, do tego kalafiory i herbata z miodem zamiat cukru.
Na obiad w tygodniu jadam głównie zupy, które wykupiłam sobie w pracy i przynoszę do domu. Drugie dania gotujemy w weekendy. I to wystarcza.
Następnym razem pojawię się tu, kiedy na wadze pojawi się piątka jako pierwsza cyfra.... Może to będzie jeszcze w październiku?
:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz