Minął miesiąc, od września przestałam biegać, bo nabawiłam się kontuzji nogi. Wszystko przez to, że nie biegałam "pięta - palce", tylko od razu na palce. Przetrenowałam mięśnie i nie mogłam biegać, ot co...
Ale nie ma tego złego, jeżdżę na rowerze. Ostatnio zrobiłam 60 km jednego dnia, także chyba całkiem nieźle ;)
Staram się trzymać nowych przyzwyczajeń co do jedzenia, nie jem słodyczy, nie słodzę cukrem (herbatę słodzę miodem).
No i dzisiaj weszłam na wagę - 64,8.
Cel -> 55 kg
Mam nadzieję, że do wakacji to osiągnę, albo nawet do Wielkanocy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz