Dawno nie pisałam. Generalnie trzymam się moich ustaleń (nie licząc pół ciasteczka, czy żelków), ale żadnej czekolady, ciasta.
Wczoraj pozwoliłam sobie na alkohol w postaci drinka i czerwonego wina.
W weekend jadłam ziemniaki.
Dzisiaj bałam się wejść na wagę, ale na szczęście odważyłam się i nadal jest tendencja spadkowa :)
68,3 kg, jeszcze 1 marca było 70,05, więc 1,75 kg w trakcie tygodnia poszło...
Czyżby niejedzenie słodyczy pomagało?
Bo ruchu to raczej narazie nie miałam.
Zobaczymy co dalej. Nie poddam się!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz